…szczególnie gdy inspiracją jest wypchany samochód! Pakowanie rzeczy do ciężarówki rzadko kojarzy się z dobrą zabawą – chyba że robisz to na planszy. Michał Reszka, autor „Misji przeprowadzki”, opowiada o tym, jak z codziennego doświadczenia stworzyć angażującą grę oraz czy sam jest mistrzem pakowania. Zdradza też, co zabrałby na bezludną wyspę i co się stanie, jeśli jego gra spotka… Jumanji.
Czy możesz nakreślić, jak wyglądał proces tworzenia gry (od pomysłu, przez prototypy, po finalną wersję)?
Muszę przyznać, że gra powstawała bardzo gładko i przyjemnie. Przyjęte założenia trzonu mechaniki okazały się tak solidne, że przetrwały od pierwszego do ostatniego prototypu. Wraz z testami zmieniały się tylko szczegóły w liczbie pól na Ciężarówce, działaniu Pomocników, punktacji Antyków i Przedmiotów Delikatnych, końcowym punktowaniu, kształtach i liczbie kafelków itd. Chciałbym, by projektowanie i testowanie zawsze przebiegało w taki sposób.
Czy tematem gry zawsze miała być przeprowadzka?
Na początku przez chwilę bawiłem się pomysłem układania kolorowych kontenerów na kontenerowcu, jednak ze względu na oczywiste ograniczenia m.in. w kształtach, odrzuciłem tę koncepcję. Ale kiedy pewnego dnia musiałem ciasno upakować kilka rzeczy w samochodzie, temat przeprowadzki pojawił się w głowie naturalnie i to na tym pomyśle oparty był pierwszy prototyp. A potem wszystkie kolejne.
Który element w grze był zmieniany najwięcej razy zmieniany i dlaczego?
Punktacja Antyków. Lubię, kiedy gry mają punktację końcową, która może jeszcze wszystko wywrócić do góry nogami i gracze nie są do ostatniej chwili pewni, kto wygrał. Antyki miały mieć w tym swój duży udział. Ale pomysły jak miały to robić, były często ociężałe, nieeleganckie, nieefektywne albo wymagały dodatkowych elementów. Aktualne rozwiązanie wydaje się teraz oczywiste, ale trochę czasu upłynęło, zanim do niego doszedłem.
Jakie mechaniki zostały użyte w grze? Czy są one Twoimi ulubionymi?
Trudno jest mi odpowiedzieć, którą mechanikę nazwałbym ulubioną, ale chciałem, by dwoma filarami gry było układanie wielokształtnych kafelków oraz system ich odblokowywania przez graczy. Dodatkowo chciałem, by poza kształtem i wielkością, kafle miały swoje cechy. Bardzo podoba mi się również wielokrotne wypełnianie i opróżnianie Ciężarówki, co daje możliwość usunięcia niefortunnie położonych płytek i rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Nie w każdej grze kafelkowej mamy taką opcję. Wszystko to, przynajmniej w moim przekonaniu, wyszło bardzo przyjemnie.
Dla kogo przeznaczona jest gra?
Gra ma proste zasady i lekki ton, dlatego nadaje się do rozgrywek rodzinnych i do wprowadzenia nowych osób w świat gier planszowych. Ale myślę również, że i wytrawni gracze powinni znaleźć w grze coś dla siebie. Granie z osobą, która stara się przewidywać nasze ruchy, otrzymuje dodatkowe akcje z symboli, podbiera nam z przed nosa kafelki Pamiątek, zaskakuje nas użyciem swoich Pomocników – wszystko to może sprawić, że wygranie partii stanie się poważnym wyzwaniem. Oczywiście, „Misję” zdecydowanie polecam też miłośnikom gier kafelkowych.
Co chciałbyś, aby gracze poczuli podczas rozgrywki?
To, co sam czuję w moich ulubionych tytułach innych autorów – przyjemne kombinowanie, ale bez jednoczesnego przytłoczenia. A potem satysfakcja z rozgrywki i chęć zagrania kolejnej partii.
Czy jesteś mistrzem pakowania przedmiotów w prawdziwym życiu?
Nie, ale nadrabiam podróżując lekko.
Wyobraź sobie crossover: Misja przeprowadzka spotyka Jumanji. Co się dzieje, kiedy gra zaczyna się dziać naprawdę?
Wszyscy gracze mierzą się z bólem pleców.
Co Cię bardziej kręci w grach: mechanika czy klimat i opowieść?
Myślę, że generalnie mechanika. Ale kiedy zabieram się za nowy projekt, to z reguły na początku najważniejszy jest temat (czyli opowieść), bo potrafi on naturalnie stworzyć zarys mechaniki. Następnie tak stworzona mechanika wspiera zwrotnie temat, aż stworzą spójną całość, w której oba te elementy są ze sobą silnie powiązane.
Gdybyś mógł spakować tylko 5 rzeczy na bezludną wyspę… to ile z nich byłoby grami planszowymi?
Jeśli powrót miałby zależeć tylko od moich działań, to niestety gry planszowe raczej nie zagościłyby na mojej liście. Zabrałbym przedmioty ułatwiające mi przeżycie i przeprawę przez wodę. Ale jeśli miałby to być czysto rekreacyjny wyjazd, z powrotem na zawołanie, to może wziąłbym jeden ciężki tytuł do ogrania solo wzdłuż i wszerz. Ale zdecydowanie ważniejszy byłby czysty zeszyt do zapisywania pomysłów na kolejne gry – szkoda byłoby nie wykorzystać takiej okazji do stworzenia kolejnego tytułu.
Grę Misja przeprowadzka można kupić pod tym linkiem.
Wywiad przeprowadziła Kamila Biedrońska.