Dzieci niejednokrotnie ulegają mniejszym lub większym wypadkom i urazom. Podrapane łokcie i kolana to niemal codzienność każdego malucha. Zarówno rodzice, jak i dzieci są do nich przyzwyczajeni. Przemycie rany, dezynfekcja, podmuchanie, plasterek i oczywiście mocny przytulas i sprawa szybko odchodzi w niepamięć. Dziecko wie, że wystarczy pobiec do rodzica, a ten mu pomoże. Starszak już nawet sam opatrzy sobie ranę, bo uczestniczył w takiej sytuacji wiele razy i obserwował opiekującego się nim dorosłego. Co jednak, gdy zdarzy się groźniejszy wypadek? Albo gdy dziecko będzie świadkiem niebezpiecznej sytuacji i potrzebna będzie pomoc koledze lub koleżance? Czy odpowiednio przygotowujemy nasze dzieci na takie zdarzenia? Oto kilka prostych wskazówek, jak rozpocząć naukę niesienia pierwszej pomocy.
Unikam zagrożeń
Wycieczki, obozy, kolonie, codziennie wyjścia na plac zabaw lub na boisko, ogniska, kąpiele, spacery i przejażdżki rowerowe. Przed nami wakacje, czyli okazja do wielu ryzykownych zdarzeń. Czy można przed nimi uchronić swoją pociechę? Przed częścią tak, ale na wszystko nie mamy niestety wpływu. Stosownie do wieku uświadamiamy dziecko, jakie sytuacje mogą się wydarzyć, gdy nie zachowa ostrożności, ale oczywiście nie zamkniemy go w klatce, nie zabronimy mu aktywności, które są kluczowe dla jego prawidłowego rozwoju, i nie będziemy wiecznie przy nim, żeby przypominać o możliwych zagrożeniach. Możemy jednak zrobić wiele, by jak najlepiej przygotować latorośl do różnych sytuacji kryzysowych.
Dbam o własne bezpieczeństwo
Chęć niesienia pomocy może być odruchowa, ale jeśli narazimy na niebezpieczeństwo siebie, to nikomu nie pomożemy. Tego powinniśmy uczyć dzieci od początku. Każda sytuacja jest inna i trzeba uważać na wiele elementów. Jeśli potencjalny mały ratownik czuje, że z czymś sobie nie poradzi, to znak, że powinien szczególnie uważać. Warto, by w takich sytuacjach powtarzał sobie: „Jeśli nie umiem pływać, nie powinienem wchodzić do wody. Jeśli jestem przy ruchliwej jezdni, powinienem zostać na poboczu. Jeśli nie wiem, co robić…”
…wołam o pomoc
Kolejny krok dziecka to oczywiście rozglądnięcie się za najbliższą osobą dorosłą. Może wystarczy ją zawołać. Jeśli jest daleko i nie widzi, że dzieje się coś złego, należy po nią pobiec i nie wahać się wołać „Pomocy!”. W takich momentach nie ma czasu na tłumaczenie, przekonywanie czy grzeczne czekanie, aż ktoś skończy rozmowę. Na głośny krzyk i hasło „Pomocy!” na pewno reakcja otoczenia będzie dużo szybsza.
Wykonuję telefon alarmowy
Nie w każdej sytuacji jest w pobliżu ktoś dorosły. Uczniowie młodszych klas mogą już samodzielnie poruszać się po drogach, a młodsze dzieci przebywać w towarzystwie opiekuna, któremu właśnie będzie trzeba udzielić pomocy. To czas na wykonanie telefonu. Tylko pod jaki numer zadzwonić? 112 czy 999? 112 to numer alarmowy do dyspozytora, który na podstawie wywiadu z osobą dzwoniącą zadecyduje, z którymi służbami łączyć – pogotowiem, policją czy strażą pożarną. Zajmuje to jednak cenne sekundy, dlatego zalecenia ratowników są takie, by w sytuacjach zdrowotnych, zagrażających życiu dzwonić jednak bezpośrednio pod numer 999. Reakcja będzie wtedy znacznie szybsza. To cenna wskazówka dla uczniów oraz dorosłych. Czy zatem nie powinniśmy uczyć dziecka numeru 112? Absolutnie nie. Zwłaszcza młodsze dziecko warto nauczyć jakiegokolwiek numeru alarmowego. Choćby tego, który łatwiej mu zapamiętać. Ważne, żeby miało poczucie, że w niebezpiecznej sytuacji będzie jakiś numer znało i na pewno dodzwoni się po pomoc.
Przekazuję informacje
Wybranie numeru i połączenie z dyspozytorem to dopiero początek. Potem trzeba jeszcze przekazać więcej informacji. Warto wytłumaczyć dziecku, że dyspozytor będzie mu zadawał pytania pomocnicze i będzie dla niego wsparciem, więc każda jego odpowiedź będzie istotna. Jeśli jednak nie będzie znało odpowiedzi, powinno bez wahania powiedzieć „nie wiem”, by nie tracić czasu i dać osobie pytającej szansę na zadanie kolejnych pytań.
Najważniejsze to dać się zlokalizować. Aby dziecko mogło to zrobić, trzeba jak najwcześniej uczyć je adresu (miasto, ulica, numer domu/bloku i mieszkania). To pomoże, jeśli wypadek zdarzy się w miejscu zamieszkania. Kiedy jednak coś stanie się na zewnątrz, to odpowiedzi na pytania dyspozytora najpewniej wskażą położenie dziecka i poszkodowanego. Im więcej szczegółów, tym lepiej. Być może maluch umie już czytać i rozszyfruje nazwę na tabliczce? Może pamięta, że jest w pobliżu domu lub przedszkola, więc poda chociaż nazwę ulicy lub placówki? Może zna nazwę parku, w którym się znajduje, lub przepływającej obok rzeki? Opisze wszystkie sklepy i restauracje, które widzi w swoim otoczeniu, lub rozpozna numer przejeżdżającego autobusu? Każde pytanie dyspozytora i każda odpowiedź dziecka zwiększają szanse na pomoc.
Udzielam pierwszej pomocy
Dziecko jest bezpieczne. Pomoc wezwana. Karetka w drodze. Co teraz? W zależności od sytuacji nawet najmłodszy ratownik może wiele zdziałać. Czasem wystarczy posiedzieć przy poszkodowanym i zająć go rozmową. Czasem trzeba pilnować, żeby nie zasnął, i głośno do niego mówić. Innym razem należy uciskać ranę, rzucić koło ratunkowe, wskazać drogę ratownikom, schłodzić ranę pod strumieniem wody lub dać coś do picia i zaprowadzić do cienia. Możliwych scenariuszy i rodzajów urazów jest bardzo wiele. Skąd dziecko ma wiedzieć, jak się w różnych okolicznościach zachować? W przedszkolu i szkole nauczyciele często poruszają z dziećmi takie kwestie. Uczniowie miewają także podstawowe szkolenia z niesienia pierwszej pomocy. Ogromną rolę w edukacji w tym obszarze odgrywają oczywiście rodzice. To oni powinni opowiadać, pokazywać, wykorzystywać wycieczki i spacery do przedstawiania i omawiania niebezpiecznych zdarzeń. Mogą dobierać odpowiednie programy edukacyjne lub bajki, a także wybierać ciekawe książki o takiej tematyce.
Bawię się i uczę z Albikiem
Jedną z propozycji wydawniczych dotyczących pomagania w sytuacjach zagrażających zdrowiu i życiu jest książka z serii „Czytaj z Albikiem” pod tytułem „Pierwsza pomoc z Bohaterskimi”. Wraz z rodziną Bohaterskich mały czytelnik będzie po kolei odkrywał tajniki niesienia pierwszej pomocy, wykonywania połączeń alarmowych, zabezpieczenia miejsca wypadku, opatrywania ran, reagowania na urazy głowy, oparzenia, odmrożenia, zadławienia i wiele innych. Bartosz, Beata, Basia i Błażej opowiedzą, jak zadbać o własne bezpieczeństwo na miejscu zdarzenia, gdzie szukać pomocy i co zrobić w konkretnych sytuacjach. Zadbają także o to, by dziecko nauczyło się czujności, dostrzegania objawów mogących świadczyć o początkach udaru czy zawale, nielekceważenia pozornie niegroźnych upadków oraz obserwowania otoczenia i wychwytywania nietypowych lub niepokojących incydentów. Wyjaśnią, jak wykonywać masaż serca, gdzie znaleźć automatyczny defibrylator AED i jak z niego korzystać oraz w jaki sposób rozróżniać urazy, które wymagają wezwania karetki od tych, którymi można się samodzielnie zająć w domu. W książce dziecko znajdzie mnóstwo quizów, które pozwolą mu sprawdzić swoją wiedzę, przekonać się, ile zapamiętało, i uświadomić, co warto jeszcze powtórzyć i przećwiczyć.
Zadaję pytania
Książka „Pierwsza pomoc z Bohaterskimi” rekomendowana jest dla dzieci od siódmego roku życia. Nie oznacza to wcale, że młodsi czytelnicy nie mogą po nią sięgać. Należy jednak pamiętać, że czytanie i słuchanie o niebezpiecznych zdarzeniach, ranach i krwi może być dla dziecka trudnym doświadczeniem. Dlatego ważne, by pierwsze słuchanie i przeglądanie książki odbyło się w towarzystwie dorosłego, przy którym dziecko czuje się pewnie. Choć maluch znajdzie w książce odpowiedzi na wiele pytań, może zająć mu dłuższą chwilę, zanim je odszuka, a wtedy zabezpieczeniem będzie dla niego obecność rodzica lub innego bliskiego. Czasem tylko po to, by dziecku towarzyszył, czasem właśnie po to, by odpowiedział na wątpliwości i pytania, które pojawią się już przy samym oglądaniu ilustracji. Takie wspólne oswajanie tematu pozytywnie wpłynie na reakcje dziecka w rzeczywistości. Zwiększy to jego szanse na zachowanie spokoju, jeśli znajdzie się kiedyś w podobnej sytuacji w prawdziwym życiu. Skojarzy obrazy i poczucie bezpieczeństwa, które dawała mu obecność rodzica, oraz ułatwi korzystanie ze schematów, które poznało razem z Albikiem i rodziną Bohaterskich.
***
Dla dorosłego nieudzielenie pomocy osobie poszkodowanej wiąże się z konsekwencjami prawnymi. Jednak brak aktywności często nie wiąże się z niechęcią, lecz z brakiem wiedzy i pewności, że podjęte działanie może zwiększyć szanse na uratowanie czyjegoś życia. Ta pewność powinna być budowana już od najmłodszych lat. Jeśli brakuje wyedukowania w tej sferze, w sytuacji zagrożenia na pierwszy plan wysuwa się panika i obawa przez zaszkodzeniem potrzebującemu. Dlatego każda okazja i każdy sposób, które zwiększą świadomość, wytworzą właściwe odruchy, utrwalą prawidłowe ścieżki i zachęcą do działania, powinny się znaleźć w edukacji dziecka już od najmłodszych lat. To szansa dziecka na zadbanie o siebie oraz zbudowanie w nim poczucia, że niezależnie od wieku jest w stanie udzielać pierwszej pomocy.
Tekst: Urszula Tyrała