8 minut czytania

Jak zachęcić dzieci do czytania?

Do zalet wynikających z czytania nie trzeba nikogo przekonywać. Czytanie książek rozwija wyobraźnię, działa stymulująco na umysł, zwiększa zasób słów, uczy operowania środkami artystycznego wyrazu i, co szalenie ważne w przypadku naszego ojczystego języka, pozwala utrwalić naszą trudną ortografię. Krótko mówiąc, czytając uczymy się myśleć i wyrażać siebie. Czytanie to trening jedyny w swoim rodzaju dla naszego mózgu. Żadna inna czynność nie da tak wiele naszemu umysłowi. Czytanie można porównać do robienia pompek. To proste ćwiczenie, wykonane poprawnie technicznie, wzmacnia korpus, plecy, pośladki i ramiona. Tak wiele w jednym prostym ruchu. Podobnie z czytaniem. Z pozoru leniwe leżenie na sofie z książką aktywizuje w naszym mózgu miliony komórek mózgowych, w tym obszarów, które odpowiadają są za widzenie, język i przyswajanie pojęć.

Poradnik

Wiemy jak ważne i cenne w procesie kształcenia jest czytanie. I my, rodzice, chcemy dbać o rozwój naszych dzieci, zachęcamy ich do czytania, kupujemy książeczki, lecz one kurzą się na półkach. Czujemy, że ponosimy porażkę, bo dzieci z własnej woli czytać nie chcą. Na słowo lektura reagują niemal alergicznie. Co w tej sytuacji możemy zrobić?

Przede wszystkim trzeba wykluczyć problemy. Tu warto porozmawiać z pedagogiem szkolnym lub psychologiem. Wykwalifikowana osoba od razu dostrzeże, czy te problemy i opór przed czytaniem nie mają podłoża psychologicznego, związanego na przykład z dysleksją. Wówczas nasze dalsze postępowanie będzie dyktowane zaleceniami specjalisty. Niechęć do czytania może wynikać także z problemów ze wzrokiem. Warto skontrolować dziecięcy wzrok, jeśli cokolwiek budzi nasze podejrzenia. Wady wzroku są niestety coraz powszechniejsze wśród dzieci.

Dla młodszych dzieci, niewprawnych w czytaniu, problemem może być „gubienie wierszy”. Polega to na tym, że dziecko niechcący po przeczytaniu jednego wiersza tekstu przeskakuje wzrokiem nie do kolejnego, ale do trzeciego. Tak niepoprawnie czytany tekst traci sens i zniechęca dziecko. Możemy bardzo łatwo wykryć ten problem sami, gdy dziecko czyta na głos. Jeśli się tak dzieje możemy doradzić dziecku, aby wodziło za wyrazami paluszkiem. Palec będzie swojego rodzaju nawigatorem, który pozwoli przeskoczyć do poprawnej, następnej linijki tekstu.

Żeby zaszczepić miłość do książek w naszych dzieciach, nie możemy ich skazać na same lektury szkolne. Dzieci na ogół, gdy jest coś nakazane, z góry za nich wybrane, reagują buntem. I tak niestety może się zrodzić niechęć do książek na całe życie. Dajmy więc dzieciom wolną rękę, niech same decydują, co chcą czytać. Niech będą to książki zgodne z ich zainteresowaniami. Jeśli dziecko interesuje się zwierzętami, i na przykład bardzo chce mieć kotka, niech przeczyta poradnik na temat hodowli kociąt. Jeśli natomiast nastolatka interesuje się modą, można jej posunąć autobiografię Coco Chanel. Tym sposobem dzieci przekonają się też, że z książek mogą dowiedzieć się wielu praktycznych rzeczy i że książka to doskonałe źródło wiedzy – można z niej mieć korzyść w postaci odpowiedzi na pytania i wiedzę, której nie da żaden internetowy bloger.

Jeśli mamy do czynienia z przypadkiem dziecka, które przeraża duża ilość tekstu, to możemy postawić na komiksy lub atlasy zamiast książek. Są doskonałym zastępstwem klasycznej beletrystyki. A gdy czytanie ich, a raczej przeglądanie, wejdzie w nawyk, opory przed sięgnięciem po tradycyjną książkę będą mniejsze. Dodatkowo, wiele komiksów i atlasów to graficzne arcydzieła, doskonale rozwijające w naszych dzieciach poczucie estetyki. Maluszkom, nie umiejącym czytać samodzielnie lub dzieciom, które stawiają w tej trudnej sztuce pierwsze kroki, można podsuwać książeczki interaktywne. Są to książeczki z wyskakującymi postaciami lub okienkami z tekstem do otwierania. Taka zabawowa forma to bardzo dobry start w przygodzie z literaturą.

Jeszcze innym rozwiązaniem są audiobooki. Nieraz czytane przez prawdziwych wirtuozów żywego słowa. Ich słuchanie potrafi wciągnąć bez reszty, a co najważniejsze ułatwia przebrniecie przez opasłe objętościowo arcydzieła literatury. Audiobooki  działają równie rozwijająco na wyobraźnię jak tradycyjne czytanie, ale nie męczą wzroku.

Wdrażajmy książki już na wczesnych etapach dzieciństwa. Warto nawet niemowlętom podsuwać książeczki kąpielowe lub  sztywnostronicowe do gryzienia i oglądania. Dla takiego maluszka samo przewrócenie strony to wielki sukces, który powinien być tak samo oklaskany jak pierwsze siku do nocnika.

Ciekawym sposobem na zaciągnięcie do książek dzieci jest system edukacyjny Czytaj z Albikiem. Mamy w nim połączenie tradycyjnej książki i nowoczesnej technologii – czyli coś co dzieci lubią. Elektroniczne pióro Albik pełni funkcję przewodnika-lektora po książce. Odczytuje zakodowane i ukryte pod obrazkami lub tekstami komunikaty. Dziecko nie umiejące czytać, odczytuje sobie wszystkie treści, przyswaja je. Czymś co różni Albikowe książki od tradycyjnych jest możliwość nielinearnej lektury. Dziecko może zacząć „czytać” od dowolnego, interesującego je momentu. Ma szansę także, jak w żadnej innej książce, sprawdzić nabytą wiedzę. Na każdej stronie ma bowiem quizy, które są testem znajomości lektury. Quziy są tak skonstruowane, aby dziecko mogło stopniować trudność pytań. Na zadawane przez pióro pytania, dziecko odpowiada… piórem Albik. Gdy wskaże niewłaściwą odpowiedź, pióro poprosi o ponowne wskazanie tej właściwej, dziecko więc dostaje drugą szansę, a na koniec otrzymuje podsumowanie całego quizu wraz z pochwałą. Z książek z serii Czytaj z Albikiem najmłodsi mają szansę dowiedzieć się, jak wygląda puchacz, ale i także mogą posłuchać jego odgłosów! Dzieci pokochały Albika. Jeśli i Ty chcesz poznać system edukacyjny, wejdź na stronę: WWW.czytajzalbikeim.pl i dowiedz się więcej.

Aby zachęcić dzieci do czytania powinniśmy także dać im pewną autonomię. Gdy dzieci poczują, że mają wybór, one decydują, co mają czytać, łatwiej dadzą się w czytanie wciągnąć. Możemy w tym celu wybrać się do księgarni lub biblioteki. W bibliotece możemy zrobić oficjalne pasowanie na czytelnika. Taka zabawa na pewno dzieciom się spodoba, a karta czytelnicza z własnym imieniem i nazwiskiem będzie wyjątkową nobilitacją.

Innym sposobem, a właściwie magiczną sztuczką, jaką możemy zastosować na naszych pociechach jest włączenie elementów grywalizacji. Dzieci kochają gry, a my możemy ich zasady przenieść do rzeczywistości i sprawić, że czytanie stanie się ekscytujące. Jak to zrobić? Stałym elementem w wielu grach, nie tylko elektronicznych, ale i planszowych, jest kolekcjonowanie, zbieranie różnych elementów. Jedne są łatwe do zdobycie, inne trudniejsze. I my możemy dzieciom zaoferować taką grę! W tym celu wybierzmy jakiś obrazek, na przekład kwiatek. Powycinajmy jego poszczególne elementy: płatki, łodygę, liście. Na każdym z tych elementów napiszmy jakąś wartość, na przykład 15 na płatkach, 20 na łodydze i 30 na listkach. Dziecko może zdobyć dany element, jeśli będzie czytało 15, 20 lub 30 minut. Gdy uzbiera cały obrazek, uzyska wcześniej ustaloną nagrodę. Może to być i nowa książka! Jeśli mamy dwójkę niechętnych dzieci do czytania, to jeszcze lepiej. Stałym elementem w wielu grach są rankingi i zestawienia. Jeśli dzieci będą wiedziały, że są ze sobą porównywane, będą starały się rywalizować. Jednak tu warto dopasować sposoby punktacji do wieku i możliwości dziecka. Ośmiolatek może dostać punkt za 15 minut czytania, natomiast dwunastolatek za 40 minut czytania.

Żelazną zasadą jest to, że nie wolno dzieci karać czytaniem. I od niej nigdy nie możemy odejść. Nie możemy na przykład za przewinienia lub zbyt długie siedzenie na tablecie kazać dziecku czytać. Robiąc tak, otrzymujemy gwarancję, że miłość do książki nigdy się nie narodzi.

Co jeszcze możemy zrobić, by dzieci pokochały czytanie? Przede wszystkim sami musimy być do tego przekonani. Przykład idzie z góry, jeśli dzieci nie widzą nas nigdy z książką, to dlaczego same mają czytać? Dzieci bowiem nie podążą za naszymi dobrymi radami w stylu: „czytaj, a będziesz mądry”. Dzieci pójdą za naszym przykładem. I jeśli będą nas widziały leniwie leżących na sofie zapatrzonych w książkę, to same w końcu podejmą próbę, aby przekonać się, co w tych książkach właściwie takiego fajnego jest.

Tekst: Agnieszka Tylek


Ostatnio dodane

W górę