Güter mygja. Jestem zagrożony. Czy warto chronić języki ojczyste?

Z pewnością większość Polaków słyszała o języku kaszubskim, ale pewnie niewielu wie o istnieniu języka wilamowskiego, który używany jest niedaleko Bielska-Białej. Co łączy te dwa języki oraz chociażby, tak podobny do języka polskiego, język dolnołużycki? To samo, co niektóre gatunki roślin czy zwierząt – zagrożenie wymarciem. Z okazji przypadającego 21 lutego Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego poznajcie kilka ciekawostek na ten temat.

Güter mygja. Jestem zagrożony. Czy warto chronić języki ojczyste?

Kilka słów o Międzynarodowym Dniu Języku Ojczystego

To nie jest święto związane z językiem polskim, jak można by pomyśleć. Dzień ten ma rangę międzynarodową i został ustanowiony w celu podkreślenia wartości i różnorodności języków ojczystych. Czym właściwie jest język ojczysty? To pierwszy język, którym posługuje się człowiek, by porozumieć się z otoczeniem. Nie musi to być język oficjalny ani mający szeroki zasięg w danym kraju. To ten, który naturalnie przychodzi nam do głowy i był poznany i używany najwcześniej. Z tym językiem się utożsamiamy i w nim najczęściej myślimy.

Pomysł na obchodzenie Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego zrodził się już ponad 20 lat temu. Dzień ten ma upamiętniać wydarzenie w Dhace, stolicy późniejszego Bangladeszu, w 1952 roku, kiedy  podczas protestu zginęło pięciu studentów walczących o nadanie językowi bengalskiemu statusu języka urzędowego. Po uzyskaniu niepodległości przez Indie i Pakistan tereny Bengalu zostały podzielone między te państwa, a w Pakistanie jedynym językiem urzędowym stał się język urdu – z pominięciem woli mieszkańców mówiących po bengalsku. W wyniku niezadowolenia z nowego prawa doszło do protestu i 21 lutego studenci oraz aktywiści wyszli na ulice i starli się z policją. Doprowadziło to cztery lata później do nadania językowi bengalskiemu statusu języka urzędowego.

Pomysł na obchody tego dnia został zatwierdzony przez UNESCO w 1999 roku i ma przypominać o znaczeniu różnorodności kulturowej i językowej. Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego obchodzony jest w Polsce na różne sposoby. Pomysłów jest wiele – w szkołach robione są plakaty, organizuje się dyktanda, zabawy językowe, a 10 lat temu, pod patronatem Rady Języka Polskiego, przygotowano kampanię „Język polski jest ą-ę”, aby zaakcentować wagę używania znaków diakrytycznych. Przeprowadza się również liczne debaty. W 2023 roku tematem przewodnim jest edukacja wielojęzyczna.

Czy warto ratować język?

Pewnie na co dzień nie zastanawiamy się nad tym, jaką stratą byłoby zaniknięcie języka, którego używamy od dzieciństwa i którym posługiwali się nasi przodkowie. Tymczasem języków zagrożonych wymarciem jest aż 2500, a w Polsce są to kaszubski i wilamowski (choć ten drugi nie został jeszcze uznany za język regionalny w rozumieniu Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym). Przyczyn tego zjawiska jest wiele: od wojen i klęsk żywiołowych (chociażby przez tsunami na Oceanie Indyjskim w 2004 roku ucierpiały języki ojczyste ludności archipelagu Andamanów), przez represje polityczne, aż po urbanizację i zawieranie małżeństw mieszanych.  

Językiem wilamowskim posługuje się tylko kilkanaście osób, a znany jest od kilkuset lat. Na szczęście wilamowskiego uczy się w szkołach w Wilamowicach, a dzięki zaangażowaniu aktywistów jest szansa na odnowienie tego języka. Dużo lepiej ma się sprawa z językiem kaszubskim. Używa go na co dzień około 100 tysięcy osób. Można w nim zdawać maturę, a na Kaszubach zobaczymy dwujęzyczne tablice z nazwami miejscowości. Nie brakuje też książek, czasopism i programów w języku kaszubskim. Można jednak zadać sobie pytanie, czy starania o zachowanie języków ojczystych są warte zachodu. Czy w czasach globalizacji i unifikacji dbanie o różnorodność ma sens?

Ciekawe, a zarazem banalne w swojej prostocie wyjaśnienie takich działań pojawiło się przy okazji rewitalizacji języka kornwalijskiego. Uczenie się kornwalijskiego przez Kornwalijczyków nie miało celu praktycznego – komunikacja w języku angielskim była zupełnie wystarczająca. Autor podręcznika do nauki kornwalijskiego, Henry Jenkins, uargumentował sens przyswajania wspomnianego języka przez tę społeczność krótko: ci ludzie są po prostu Kornwalijczykami. Żadne odkrycie – język jest elementem naszej tożsamości. Jeśli czujesz się Kornwalijczykiem, powinieneś znać język kornwalijski.

Henry Jenkins napisał u progu XX wieku, że na nauce kornwalijskiego nie da się zarobić. Czasy się zmieniły – teraz na podkreślaniu wyjątkowości jakiegoś miejsca oraz społeczności  można zbudować biznes, chociażby w branży turystycznej. Powstanie hoteli czy restauracji utrzymanych w regionalnym klimacie, z dwujęzycznymi menu czy innymi językowymi, lokalnymi akcentami, może być swoistym magnesem przyciągającym gości. Sprawdziło się to już na Kaszubach.

Językiem wilamowskim interesuje się międzynarodowe środowisko naukowe, a w połączeniu z działaniami lokalnych aktywistów zmieniły się świadomość i nastawienie samych mieszkańców Wilamowic, językowej enklawy od 700 lat, do swojego dziedzictwa. Do końca drugiej wojny światowej język wilamowski był żywy, potem został oficjalnie zakazany i brutalnie tępiony. W XXI wieku nastąpiło nieoczekiwane zainteresowanie powrotem do jego używania. Obecnie w Wilamowicach trwa budowa Muzeum Kultury Wilamowskiej, w którym będzie zaplecze do działań związanych z nauczaniem języka. W mieście są także tablice informacyjne o kościele i ratuszu po polsku, wilamowsku i angielsku. Po wilamowsku został już wydany Mały Książę. Bolesne wspomnienia o zakazanym po wojnie języku powoli wypierają dobre skojarzenia.

Udało się wskrzesić zarówno język kornwalijski (znają go obecnie około dwa tysiące osób), jak i zrewitalizować język hebrajski, który przez wieki używany był jedynie w modlitwie i zapisie świętych ksiąg. Dzięki staraniom Eliezera ben Jehudy powstał język nowohebrajski, obecnie język urzędowy Izraela. Posługuje się nim aż pięć milionów ludzi. Nawet w Polsce można się zapisać na kurs języka hebrajskiego.

Duma i tożsamość

To, co stanowi siłę napędową do ochrony języków ojczystych, to chęć zachowania tożsamości. Poczucie przynależności do danej grupy daje pewne poczucie dumy i bezpieczeństwa. Znajomość języka ojczystego podtrzymuje tak ważne, choć niematerialne, dziedzictwo kulturowe. Współczesne przykłady pokazują także, że wspieranie funkcjonowania języka ojczystego napędza lokalną gospodarkę. Warto uczcić Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego i zainteresować swoje pociechy tematem różnorodności języków. Obce dla nich języki mogą być ojczystymi dla ich rówieśników. W serii Czytaj z Albikiem znajdziecie książki do nauki języków zarówno dla małych dzieci, jak i starszych. A może wybierzecie się na Kaszuby lub w okolice Bielska-Białej i wspólnie poznacie języki zagrożone?

 

Tekst: Natalia Gamrat

Zdjęcia: Getty Images

Ostatnio dodane

W górę